ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Abulafia modlił się słowami psalmów, powtarzając słowa wypowiadane i spięte razem przez króla Dawida. Okrakiem na Abulafii piersiach siedziała śmierć, niema, bez języka, zasysająca oddech. Dużo wysiłku zabrało mu dotarcie tutaj z dalekiej pustyni. Miałżeby umrzeć u celu, nie przekazawszy przesłania?
Modląc się, patrzył na zamknięte drzwi. Mógł otworzyć je w każdej chwili, nie ruszając się nawet z miejsca. Znał słowa. Ale nie on miał to zrobić. Czekał na zaproszenie. Na znak.
***
Zauroczył mnie Abulafia. Zauroczył mnie Halberstam i tajemniczy związek tych dwóch panów, dwóch mędrców. Wymyślałem nocami dziesiątki historii, które mogłyby się wydarzyć wokół tej prawdziwej, zapisanej w rzeczywistej historii. Bo, proszę sobie wyobrazić, Abulafia istniał naprawdę. I naprawdę wybrał się, pieszo, lub na osiołku z Bliskiego Wschodu do Rzymu, do papieża. Jedni piszą, że chciał nawrócić papieża na judaizm, inni że miał koncepcję stworzenia jednej religii z judaizmu, islamu i chrześcijaństwa, aby na świecie nastał pokój i by przyszedł Mesjasz. Prostował ścieżki na przyjście Mesjasza. Głosił bliskie jego nadejście.
Jak podają encyklopedie, Abraham Abulafia, syn Samuela, Żyd sefardyjski, urodził się w przesławnej Saragossie w 1240 roku. Mniej więcej w tym samym czasie, w którym pierwszy raz zapisano nazwę Bielska. Młody Abulafia wyrusza na wędrówkę w poszukiwaniu zaginionych plemion Izraela. Doszedł ponoć aż do Karakorum, studiował księgi, po czym wraca do Europy, prościutko do Rzymu. Jest już dojrzałym człowiekiem, ma 40 lat. Papieżem był wówczas Giovanni Gaetano Orsini - Mikołaj III, wielki ogrodnik, twórca watykańskich ogrodów, opiekun zakładających misje na Dalekim Wschodzie, franciszkanów. Abulafia dociera doń 21 sierpnia 1280 roku. Papież nie od razu godzi się go przyjąć. Wyznacza audiencję na dzień następny. Niestety w nocy z 21 na 22 sierpnia papież Mikołaj III zupełnie niespodziewanie umiera. Abulafia zostaje aresztowany, jako podejrzany o czary. Przez cztery tygodnie uwięziony Abulafia zgłębia litery hebrajskiego alfabetu, kontempluje je i medytuje nad nimi, przestawia i układa w myślach w szereg różnych kombinacji, biorąc pod uwagę ich kształt, brzmienie, kolejność. W tym czasie straże papieskie układają stos, na którym ma spłonąć Abulafia.
Jak to się dzieje, że nie spłonął? Że po czterech tygodniach wypuszczono go z watykańskich lochów, a stos pozostał niezapalony? Po uwolnieniu, głosi mistykę pisma. Pisze Księgę Znaku. Tej księgi szukał bielszczanin, Salomon Halberstamm, znany na całym świecie bibliofil, współtwórca wielkiej żydowskiej encyklopedii, znamienity bielski kupiec. Ileż możliwych historii tu się snuło! Z czasem co trzeci hebrajski starodruk znajdował się w mieszkaniu Halberstama, w Bielsku, przy ulicy Wzgórze. Księgi pełne znaków. Co w nich odkrył Salomon, że wszystkich się pozbywa. Wyprzedaje wszystkie swoje zbiory. Wszystkie trafiają do najsławniejszych bibliotek w Europie i w Ameryce, w których do dziś istnieją, jako zbiory Halberstama z Bielska. Niedługo później Halberstam umiera. Na jego pogrzebie na bielskim cmentarzu żydowskim przemawia kilku rabinów. Mówią o wiedzy zabranej do grobu. O wiedzy niezastąpionej.
***
– Gdyby nie oddał tych ksiąg, nie przetrwałyby II wojny – mówi bielski historyk, Jacek Proszyk, który zajmuje się ostatnio postacią Salomona Halberstama. Dzięki temu, że je wyprzedał, księgi przetrwały, a wśród nich bezcenna Księga Znaku, w której, w literach, w piśmie, unieśmiertelnił się Abraham Abulafia.
Postanowiłem w końcu nie wymyślać tej historii, ale opowiedzieć ją Państwu taką, jaka jest. Postrzępioną, poplątaną i fragmentaryczną. Bez uszczelniającego kitu.
Artur Pałyga
Czytane 1424 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Liczba komentarzy: 3
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>
