ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Zanim bezpowrotnie zniknęła z krajobrazu Oświęcimia, napsuła wiele krwi władzom miasta i mieszkańcom. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że sprzedaż przez miasto okazałej kamienicy po żydowskiej rodzinie Haberfeldów było fatalną w skutkach decyzją.
Zabytkowa kamienica przez
dziesiątki lat stała u wjazdu do centrum miasta, nieopodal zamkowego wzgórza. Na
tym terenie mieściła się rozlewnia wódek i likierów bogatej żydowskiej rodziny
Haberfeldów. Po wojnie fabryka została przejęta przez państwo, a na jej terenie
nadal produkowano napoje. Na początku lat. 90. ubiegłego wieku miasto stało się
właścicielem okazałego, acz chylącemu się ku upadkowi obiektu. Niewiele później
magistrat pozbył się majątku na rzecz pewnego krakowskiego konsorcjum. To z kolei wkrótce sprzedało majątek osobom prywatnym ze Śląska. Nowi właściciele
nie palili się do odrestaurowania popadającego w ruinę zabytku. Fragmenty
leciwego tynku regularnie spadały na chodnik, stanowiąc zagrożenie dla
pieszych. Na alarmujące pisma władz miasta właściciele nie reagowali, podobnie
jak miejscowa prokuratura. Ta ostatnia twierdziła, że stan budynku nie stanowi
zagrożenia dla mieszkańców.
Do nieszczęścia doszło w maju
2003 roku, gdy runęła ściana budynku od strony ul. Berka Joselewicza. Niedługo
później rozebrano pozostałą część zabytku. Odtąd pusta działka straszy
wjeżdżających do centrum Oświęcimia.
– Czy miasto podjęło działania w celu odzyskania od ówczesnych właścicieli działki po Haberfeldzie kosztów
zabezpieczenia posesji, wykonanej ekspertyzy, kosztów uprzątania terenu tej
działki? Czy miasto wystąpiło o zabezpieczenie wydatkowanych kwot na hipotece tej
działki? – zapytał radny Andrzej Jastrząb.
Prezydent Janusz Marszałek
przypomniał, że zgodnie z podjętą 22 stycznia 2003 r., uchwałą Nr IV/36/03 Rady
Miasta Oświęcim, Miasto Oświęcim udzieliło Powiatowi Oświęcimskiemu pomoc
finansową w kwocie 14 394 zł na pokrycie kosztów finansowych ekspertyzy
technicznej budynku przy ul. Dąbrowskiego 2, 4, 6. Obiekt stał bowiem przy
drodze powiatowej.
O udzielenie wspomnianej pomocy
zwrócił się do prezydenta Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
– Ani uchwała, ani podpisane na
jej podstawie porozumienie pomiędzy Powiatem Oświęcimskim a Miastem Oświęcim
nie określały tej kwoty jako pożyczki i nie określały warunków jej zwrotu –
tłumaczy prezydent Janusz Marszałek. – W związku z faktem, że wspomniana kwota
została udzielona Powiatowi Oświęcimskiemu, a nie osobom fizycznym i stanowiła
pomoc finansową, a nie pożyczkę, obciążenie przez Miasto hipoteki w/w
nieruchomości nie było prawnie możliwe. Innych kosztów związanych z zabezpieczeniem posesji terenu przy ul. Dąbrowskiego 2,4,6 Miasto Oświęcim nie
ponosiło.
Dziś właścicielami działki są
młodzi oświęcimscy architekci, którym marzy się wybudowanie na tym terenie
czterogwiazdkowego hotelu. Na razie to melodia przyszłości...
Czytane 300 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Liczba komentarzy: 1
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>
