ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Wczoraj do południa była jeszcze szansa, że groźba strajku pielęgniarek w pięciu szpitalach na Podbeskidziu zostanie zażegnana. Niestety, o godzinie 19.00 siostry odeszły od łóżek pacjentów.
Stało się to po tym jak konfrontacja pomiędzy nimi a dyrektorami szpitali zakończyła się fiaskiem. Do tego czasu pielęgniarki pracowały normalnie, swój sprzeciw wyrażając poprzez włożenie koszulek z napisem „protest”.
Przy drzwiach zamkniętych
Rozmowy zaczęły się o 14.00 i po dwóch burzliwych turach ostatecznie zakończyły się po godzinie 17.00. W charakterze mediatora pomiędzy stronami wystąpił wicewojewoda śląski, Adam Matusiewicz. Konfrontacja odbywała się bez obecności mediów, co wywołało spore niezadowolenie pośród pielęgniarek.
– Nie takie było nasze uzgodnienie – Izabela Pilarz, szefowa Międzyzakładowej Organizacji Związkowej pracująca w szpitalu w Bystrej, odwoływała się do rozmowy, którą pielęgniarki przeprowadziły w miniony piątek z wicewojewodą Matusiewiczem. – Właśnie w taki sposób traktuje się pielęgniarki i położne, że pewne uzgodnienia są zmieniane. Chciałybyśmy chociaż raz, aby ktokolwiek dotrzymał wobec nas słowa. Myślę, że zasłużyłyśmy na to jako środowisko zawodowe – mówiła.
Wicewojewoda pozostał jednak nieugięty i konfrontacja odbyła się przy drzwiach zamkniętych.
„Kiepsko to widzę”
– Nie wiem jaki będzie efekt rozmów – mówił Marek Moszczak, dyrektor szpitala w Międzybrodziu podczas przerwy, którą ogłoszono kwadrans po 16.00.
– Strony wyrażały swoje stanowiska na temat sporu na swoim terenie. To wszystko – dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Bialej, Ryszard Batycki, powiedział niewiele więcej na temat tego co działo się za drzwiami.
Natomiast natomiast wicewojewoda, wchodząc po przerwie do sali, w której odbywało się spotkanie rzucił w stronę dziennikarzy:
– Trzymajcie za mnie kciuki, bo kiepsko to widzę.
Jednak strajk
Po raz drugi drzwi otwarły się kilka minut po godzinie 17.00. Jako pierwszy pojawił się w nich Adam Matusiewicz. Przez chwilę powiało optymizmem.
– W Szpitalu Wojewódzkim będą jeszcze dzisiaj prowadzone rozmowy. Mam nadzieję, że doprowadzi to do pozytywnych wniosków – mówił wicewojewoda.
– Zaproponowałem, aby w momencie kiedy pojawią się dodatkowe pieniądze w systemie służby zdrowia pielęgniarki były pierwszą grupą zawodową, która przystąpi do negocjacji płacowych. Była ku temu akceptacja ze strony dyrektorów – kontynuował Adam Matusiewicz i tutaj optymizm się skończył – niestety propozycja nie została przyjęta przez drugą stronę (pielęgniarki – przyp. red.). – Środowisko pielęgniarek powoływało się na to, że niektóre grupy zawodowe otrzymały podwyżki. Były to sporadyczne przypadki, a kwoty te – z racji, że dotyczyły wąskich grup zawodowych, które postawiły dyrektorów pod ścianą – nie rozwiązałyby problemów pielęgniarek – tłumaczył.
– Mam nadzieję, że rozmowy w Szpitalu Wojewódzkim skończą się dobrze, i że pozostałe szpitale pójdą tym torem – na koniec powrócił do kwestii rozmów, które miały odbyć się pod Szyndzielnią.
Kiedy na korytarzu pojawiła się Izabela Pilarz złudzenia się skończyły.
– O 19.00 odchodzimy od łóżek. Dyrektorzy czterech placówek otrzymali właśnie stosowne pisma w tej sprawie – informowała. – Ten strajk kiedyś będzie musiał być przerwany. Nie jest możliwe, aby pięć dużych szpitali na tym terenie zostało zamkniętych. Dyrektorzy tak czy tak będą musieli podejść do tych rozmów – mówiła rozgoryczona i podkreślała, że dialog to jedyna rzecz, która może odwieść pielęgniarki od strajku.
– Mamy bardzo wielu ciężko chorych pacjentów. Zdajemy sobie, że strajk jest to sytuacja kryzysowa dla miasta i okolic. W związku z tym nie podejmujemy decyzji dwuosobowo – mówiła Zofia Lubecka, szefowa ZZPiP ze Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, odnosząc się do informacji na temat rozmów, które przekazał wicewojewoda (oprócz Lubeckiej Szpital Wojewódzki reprezentowała jeszcze Katarzyna Rajkowska). – Jesteśmy zaraz umówione na zebranie z pielęgniarkami i położnymi. A co po nim? Zapewne strajk. Na spotkanie z panem dyrektorem już nie liczę. Przed chwilą pytałam czy usiądziemy jeszcze do rozmów, ale padła odpowiedź, że dzisiaj nie – mówiła z rezygnacją.
Niedługo potem było wiadomo, że siostry z Wojewódzkiego przystąpiły do strajku. Pomimo tego, że Zofia Lubecka wątpiła w możliwość dalszych rozmów spotkanie z dyrekcją miało się odbyć o 20.15.
Strajkują pielęgniarki ze Szpitala Wojewódzkiego i Ogólnego w Bielsku-Białej oraz z placówek w Bystrej, Międzybrodziu i Żywcu. Strajk jest ogłoszony bezterminowo. Popierają siostry ze Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej, pracując w koszulkach z napisem „protest”. Biały personel wlaczy o godne wynagrodzenie.
Czytane 3142 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Liczba komentarzy: 12
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>
