ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Burza rudych włosów i uśmiech na twarzy, w oczach radość z życia – tak wygląda Ania, siedemnastolatka, chora na raka. Ania na swoim blogu radzi jak żyć i walczyć z chorobą. To – jak na razie – jej jedyne okno na świat, który skurczył się dla niej trzy lata temu i ograniczył do szpitalnej sali.
Życie w szpitalu nie jest takie złe, choć na samym początku może się tak wydawać. Ważna jest także nadzieja, nie można się poddawać, ani tym bardziej rezygnować ze swoich marzeń. Najlepiej uzbroić się w cierpliwość, czas może się co prawda dłużyć, szczególnie pomiędzy jednym a drugim badaniem, co jednak sprzyja rozmyślaniom. Do takich wniosków doszła Ania Stwora z Mazańcowic, dojrzała nad swój wiek, nastolatka, o której pisaliśmy przed kilkoma miesiącami w tekście „Ania kocha życie”.
Cześć. Mam na imię Ania, mam 17 lat i właśnie zaczynam pisać swojego pierwszego bloga. Od ponad dwóch lat leczę się na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Od prawie pięciu miesięcy leżę na oddziale hematologii w Zabrzu…
Tak brzmi pierwszy wpis na blogu Ani. Dziewczyna nie jest skupiona na sobie, na bólu i strachu, który jest nierozerwalnie związany z chorobą oraz tym co nieznane. Wydaje się nie zauważać negatywnych treści w jakiś przedziwny sposób związanych ze szpitalną egzystencją: zatroskanych rodziców pochylonych nad łysymi główkami dzieci, które nie zaznały prawdziwego dzieciństwa. Ania cieszy się każdym dniem. Zaczęła dostrzegać pozytywy, których wcześniej – gdy była zdrowa – nie zauważała.
Czasem bywa tak, że po ciężkim, męczącym okresie, wreszcie przychodzą dobre dni. Takie chwile napełniają pozytywną energią i mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie a co z tym jest związane lepszą pracę organizmu…Dzisiejszą moją złotą myślą są słowa: NADZIEJA, WIARA, OPTYMISTYCZNE MYŚLENIE. Nie można zapominać o dobrym nastawieniu. Na początku leczenia nie brałam tego na poważnie. Twierdziłam, że to co myślę raczej nie pomoże mi być zdrową. Teraz jednak wiem jak bardzo się myliłam i zachęcam każdego aby znalazł sobie swój sposób na odgonienie złych, czarnych myśli. Trzeba dopatrywać się w każdym dniu pozytywnych emocji, sytuacji i nieustannie wierzyć, że już niedługo będzie lepiej. Zła karta wreszcie odwróci się na naszą korzyść.
Ania liczy na to, że pisząc bloga pomoże komuś, kto nie potrafi odnaleźć nadziei, kto nie widzi dla siebie już żadnych szans.
– Leczę się już trzy lata. Myślę, że poznałam szpitalne życie na tyle, aby komuś pomóc. Mam nadzieję, że blog stanie się dla kogoś drogowskazem, pocieszeniem, że nie wszystko stracone – tłumaczy nasza rozmówczyni.
Blog jest dla niej swoistą terapią. Pomaga przezwyciężyć złe myśli. Tak było w przypadku śmierci dwóch dziewczyn, z którymi zaprzyjaźniła się na oddziale.
Dziewczyny jednak nie poradziły sobie ze swoją chorobą. Niestety pewnego dnia zgasły tak po prostu znikły. Jedno wiem na pewno nigdy się nie poddały. To straszne uczucie wiedzieć, że ja dalej tu jestem a ich już nie ma. Nie mogę z nimi porozmawiać, pośmiać się czy po prostu je zobaczyć.
Ania wierzy, że już wkrótce powróci do zdrowia. Czeka ją jeszcze jeden blok chemii oraz autoprzeszczep. Marzy o tym, że znowu zasiądzie w szkolnej ławie i poczuje się niczym beztroska nastolatka. Marzy o pisaniu, chce zostać dziennikarką. W chorobie towarzyszy jej rodzina. Tata, który pracuje zawodowo – jako kierowca w bielskim MZK – walczy o każdy grosz na leczenie i rehabilitację oraz mama z wielkim oddaniem opiekująca się córką.
– Problemy codzienne odchodzą na dalszy plan, gdy na horyzoncie pojawi się choroba. Ona przewartościowuje całe nasze życie. Dziś wiemy, że nie należy zbytnio narzekać na problemy zawodowe, na troski dnia codziennego – mówi Mieczysław Stwora, tata Ani.
Radość i nadzieja odgrywają ważną rolę w powrocie do zdrowia. Jednak czy są wystarczające? Czasami człowieka ogarnia niemoc, skrajna bezsilność, że nie ma wpływu na pewne zdarzenia, które go bezpośrednio dotyczą. Ania zdaje sobie sprawę z sytuacji finansowej swoich rodziców. Nie chce być dla nich obciążeniem. Koszty leczenia są bardzo wysokie, a ona ma jeszcze dwójkę rodzeństwa, któremu również należy się uwaga. Dlatego zwróciła się o pomoc do fundacji „Iskierka”. Ta zaś postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Teraz każdy może pomóc Ani, wpłacając na konto fundacji pieniądze, które w całości zostaną przeznaczone na jej leczenie. Podarujmy nadzieję, a być może w przyszłości zaowocuje ona reportażami o ludziach, którzy mają marzenia i je konsekwentnie realizują.
Fundacja "ISKIERKA" na rzecz dzieci z chorobą nowotworową
Warszawa 00-838, Prosta 51
ING Bank Śląski o/ Zabrze
30 1050 1588 1000 0023 0342 1412
1% podatku
KRS: 0000248546 z dopiskiem: "Dla Ani Stwory"
***
Wpisy kursywą pochodzą z blogu Aniu, z którym zapoznać się można pod adresem: www.aanulkaa16.blox.pl.
Czytane 2075 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>
