ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Są takie sporty, z którymi w młodym wieku zetknął się prawie każdy. To przekonanie doprowadziło Centrum Sportowo-Widowiskowe w Kozach do zorganizowania turnieju tenisa stołowego dla amatorów.
I Amatorski Turniej Tenisa Stołowego „Złota Koza” przyciągnął na halę Centrum Sportowo-Widowiskowego ponad 30 osób.
– Jak na pierwszy tego typu turniej frekwencja nie jest zła. Liczyliśmy na większy udział mieszkańców Kóz, ale w sumie jesteśmy zadowoleni – mówi organizator imprezy Jacek Mosz. Termin turnieju został wyznaczony w taki sposób, by odbył on się niedługo po ostatecznych rozstrzygnięciach Bielsko-Bialskiej Amatorskiej Ligi Tenisa Stołowego.
– Dzięki temu umożliwiliśmy start w naszym turnieju uczestnikom tej ligi. Jednocześnie od ligi minęło tak mało czasu, że są oni nadal w formie startowej, dlatego poziom turnieju powinien być dość wysoki – mówił przed zawodami Jacek Mosz.
Kozom ping-pong nie jest obcy
Tenis stołowy to sport znany prawie każdemu z nas.
– Każdy w jakimś stopniu zetknął się z ping-pongiem będąc dzieckiem. Grało się w garażach, świetlicach, na koloniach czy obozach. Później kontakt z tym sportem pewnie malał, a takie turnieje jak dziś są dobrą okazją do tego, żeby do ping-ponga wrócić – twierdzi Mosz.
– Imprez związanych z tenisem stołowym dla amatorów nie mamy w naszym regionie wiele. Jest oczywiście liga w Bielsku, był także turniej w Hałcnowie, ale to ciągle jest mało – twierdzi Robert Waluś – zwycięzca Bielsko-Bialskiej Amatorskiej Ligi Tenisa Stołowego.
Ping-pong mieszkańcom Kóz nie jest obcy, gdyż nadal istnieje tam zespół mężczyzn Orzeł Mirex Kozy, a jeszcze nie tak dawno przy drugoligowych stołach rywalizował zespół kobiecy.
– To był młody zespół i niestety, kiedy nasze zawodniczki rozpoczęły studia i rozjechały się po Polsce, musieliśmy tę drużynę rozwiązać. W dzisiejszych zawodach mamy także kilka kobiet. Co ciekawe zdecydowana większość z nich to młode dziewczyny a nawet dziewczynki, a to jest bardzo ważne, żeby do ping-ponga przyciągać dzieci i młodzież – mówi Mosz.
– W tenisa stołowego może grać każdy bez względu na wiek. Od małych dzieci aż do ludzi starszych. To dobry sposób na spędzenie wolnego czasu. Lepiej trochę się poruszać z rakietką w dłoni niż siedzieć przed telewizorem z pilotem w ręku – uśmiecha się Waluś.
Zwycięstwo faworyta
W turnieju w Kozach wystąpiło kilkunastu zawodników, którzy występowali w Bielsko-Bialskiej Amatorskiej Lidze Tenisa Stołowego.
– Wśród nich należy szukać faworytów do zwycięstwa w naszej imprezie. Szczególnie myślę tutaj o Robercie Walusiu, który kiedyś występował u nas w klubie – mówił Jacek Mosz.
– Grałem kiedyś w LKS-ie Orzeł Kozy i jestem dobrym przykładem na to, że stara miłość nie rdzewieje – mówi Robert Waluś i dodaje, że na turnieju w Kozach liczy na dobre miejsce.
– Jestem świeżo po chorobie, dlatego o zwycięstwo może być trudno, ale z miejsca na podium będę bardzo zadowolony – mówił na początku zawodów Waluś.
Jak się później okazało Waluś nawet po chorobie jest nie do pokonania i po kilku godzinach walki przy stołach mógł się cieszyć z głównego trofeum – pięknie wyrzeźbionej kozy. Drugie miejsce w imprezie zajął tyszanin Rafał Serwata, a trzeci Grzegorz Świątkowski. Wśród pań najlepsza była Joanna Blachura, druga była Barbara Baczewska, a trzecie miejsce przypadło Marzenie Topór. Jak zapewnił nas organizator turnieju, za rok impreza odbędzie się ponownie.
– Chcemy żeby ponownie nasze zawody były tydzień po zakończeniu bielskiej ligi amatorów. Mamy nadzieję, że nasz turniej będzie od dziś imprezą cykliczną – mówi Jacek Mosz.
Czytane 811 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Liczba komentarzy: 1
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>
