REGION: BIELSKO-BIAŁA * ŻYWIEC * SKOCZÓW * CIESZYN * WISŁA * CZECHOWICE-DZIEDZICE * PSZCZYNA * KATOWICE * OŚWIĘCIM * KĘTY * WADOWICE * KRAKÓW * PÓŁNOCNE MORAWY
„STAN PODGORĄCZKOWY”

ODCINEK 9, CZĘŚĆ II

(archiwum)Sonda:

Czy będziesz głosował w zbliżających się wyborach samorządowych?

Od: 08.09.2010

Czas wolny & Konkursy
reklama

Naiwność Just | 04.02.2010 (1031)

W środkach masowego przekazu sporo słyszymy o tym, aby strzec się oszustów, żeby nie ufać zbyt łatwo, żeby nie dać się nabrać. Ale czy to nas czegoś uczy? Czy przez nieustanne ostrzeżenia i napominania jesteśmy w stanie nie dać się „wykiwać”? Staropolskie przysłowie o mądrości Polaka po szkodzie powinno nas uczyć rozwagi. Powinno, ale niekoniecznie uczy...

Pierwszą naukę pokory dostałam kilkanaście lat temu. W szkole podstawowej miałam koleżankę, którą szumnie, jak się później okazało, na wyrost określałam przyjaciółką. Jej sprawy i życiowe problemy przysłaniały mi moje, które schodziły na dalszy plan. Liczyły się tylko jej kłopoty, które zawsze próbowałam z nią rozwiązywać. Pamiętam do dziś słowa mojej mamy: „Pamiętaj, koleżanki są dobre, ale tylko jak ciebie potrzebują. Przyjdzie czas, gdy znajdą sobie kogoś innego i kiedy ty będziesz potrzebować pomocy, ich już nie będzie”. Zawsze odpowiadałam jedno: „Nieprawda, ona jest inna, to moja przyjaciółka, ona nigdy mnie nie zawiedzie”. Rozczarowanie przyszło szybciej, niż zapowiadała moja mama, a zderzenie z nim nie było miłe. Szczegóły pomijam, nie jest to bowiem okoliczność którą można się chlubić... Czy jednak nauczyło mnie to czegoś? Nie! Nadal w moim życiu pojawia się wiele koleżanek i kolegów, w których problemy często angażuję się zbyt mocno. Często pomagając, „nadstawiając karku” szkodzę sama sobie. Powtarzam sobie jednak że okazane dobro kiedyś do mnie wróci. Czy jednak tak się dzieje? Zastanawiając się głębiej, raczej nie wraca...

Pamiętam też moją pierwszą pracę. Mimo, iż wspominam ją do dzisiaj bardzo miło, nie wszystko, było tam różowe... Pełna zapału, młodzieńczej pasji wierzyłam, że będąc uczciwą, ludzie odwdzięczą się tym samym. Rezygnując z wolnego czasu, poświęcając wszystkie weekendy, kursując między uczelnią a pracą, po jakimś czasie, to ja potrzebowałam kilku dni wolnego. I co się okazało? Że nie mogę! Zarzuty, że nie można na mnie liczyć i że nie jestem odpowiedzialna były dla mnie nie do pojęcia. Przecież chodziło o 2 dni wolnego na wycieczkę do Bukowiny. „Mam czego chciałam – myślałam – sama przecież ich do tego przyzwyczaiłam”. Marne to jednak pocieszenie, w sytuacji, gdy człowiek poświęci kilka wakacji z rzędu, a prosząc o tak niewiele, wychodzi na kompletnego ignoranta!

Szalę mojego rozgoryczenia przebrało jednak ostatnie wydarzenie. Po nim to stwierdziłam, że już chyba nie ma uczciwych ludzi. Umówiłam się z dobrym znajomym na pewną transakcję. Wszystko było dograne, dogadane i zapięte na prawie ostatni guzik. Jednak jak wiemy... prawie robi wielką różnicę. Znajomy bowiem w ostatnim momencie zdanie zmienił i wycofał się z umowy. Nie sam fakt, ale sposób w jaki to zrobił, jest dla mnie szokujący. Przecież nie postępuje się tak ze znajomymi, jakby byli obcymi ludźmi. Cały czas zastanawiam się, czy to ja jestem naiwna, że tak łatwo ufam ludziom, czy to ludzie są nieuczciwi? Mój kolega, chcąc zapewne mnie pocieszyć, stwierdził, że taki jest dzisiejszy świat, że tacy są ludzie, że za parę groszy zrobią wszystko. Ja jednak nie umiem przejść do porządku dziennego, nie potrafię zrozumieć, takiego postępowania? Zadaję sobie pytanie, czy ludzie nie mają honoru, czy to ja za dużo od nich wymagam? A może po prostu takie jest życie i albo to zaakceptuję i stanę się podobna, albo całe życie będę zawodzić się na ludziach...

Mówią: „Mądry Polak po szkodzie”, ale w zderzeniu z rzeczywistością, nawet to ma się nijak do niektórych sytuacji. Ta ostatnia powinna mnie przecież wiele nauczyć, a tymczasem wcale tak się nie stało. Rozmawiając bowiem z kolegą stwierdziłam: „Wiesz, może ten mój znajomy nie miał wyjścia i musiał zerwać umowę, miał taki smutny głos, naprawdę było mu przykro”. W odpowiedzi usłyszałam: „Jaka ty jesteś naiwna, on przecież przed Tobą grał, nie wierz w pozory”. Ja jednak chyba nie potrafię zwątpić tak do końca w ludzi, zwłaszcza w tych, których poznałam kiedyś z dobrej strony. Każdemu bowiem zdarzają się pomyłki. Sekret jednak jest taki, że można wyjść z nich obronna ręką, znaleźć jakieś inne rozwiązanie, pomyśleć, zastanowić się. W moim przypadku na razie nie mogę dopatrzyć się drugiej strony i innego wyjścia, ale ono zapewne istniało. Wystarczyło zapewne trochę pomyśleć i trochę go poszukać. Wszystko bowiem, co robimy i jak w życiu postępujemy zależy od naszego podejścia i wartości, które kryjemy w sobie.

Czytane 1298 razy

Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl

Drukuj >>

<< Wstecz


Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się aby dodać komentarz.
Regulamin komentarzy >>

Liczba komentarzy: 1

>>45187rybka1 | 08.02.2010 10:45:35
Święta prawda to co opisujesz "Just", człowiek całe życie się uczy i popełnia te same błędy a inni zbierają z tego tytułu profity. Pozdrawiam.
Więcej komentarzy >>

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.