
W tym roku korowód kolędników wygrzewał się nie w promieniach słońca, tylko w blasku ogniska
Więcej >>Jagoda i Szymon Kułakowscy są szczęśliwi. Tak przynajmniej twierdzą. Powodem do dumy i radości jest rodzicielstwo, które trwa już blisko rok. Malina przewartościowała ich życie. Teraz chcą opowiedzieć swoją historię, aby pokazać światu, że życie jest piękne.
Rodzicielstwo jest piękne. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Powołanie do bycie matką czy ojcem to naturalna kolej rzeczy. Tak bardzo, że często zapomina się o jego wyjątkowym charakterze. Może warto więc poświęcić kilka linijek rodzicom, którzy postanowili opowiedzieć o pięknie macierzyństwa, o wzlotach i upadkach, jakie się z tym wiążą, a także o największym szczęściu, jakie ich spotkało… Oni to dostrzegają; może czas, abyśmy także i my podjęli refleksję na temat naszego bycia w świecie.
Spotkali się w drodze
Szymon pochodzi z Mazur. Tam się urodził i wychował. Jego żona Jagoda dzieciństwo spędziła na drugim końcu Polski – w Tychach. Dziś mieszkają w Bielsku-Białej. Zgodnie twierdzą, że cel w życiu odnaleźli dzięki swojej córce Malinie, która przyszła na świat w ubiegłym roku.
– Prowadziliśmy życie na walizkach. Nie zagrzaliśmy w jednym miejscu dłużej niż kilka miesięcy. Cały czas w rozjazdach. Raz na Mazurach, innym razem w Tychach. Nasza córeczka wprowadziła w nasze życie stabilizację – opowiada Szymon. Podkreśla przy tym, że dopiero teraz zauważają jak bardzo inne było ich życie kiedyś. Nie znaczy to oczywiście, że gorsze, ale dziś jest bardziej pełne, nastawione na dawanie i dzielenie się miłością. Czas dzielą na przed i po przyjściu córki na świat.

Urodzić, ale jak?
Jagoda, gdy tylko dowiedziała się, że jest w ciąży, postanowiła dowiedzieć się wszystkiego co powinna wiedzieć przyszła mama. Zaczęła od poszukiwania szkoły rodzenia. Z pomocą przyszedł jej mąż, który przez 9 miesięcy nie opuszczał jej na krok. Zwiedzili kilkanaście szpitali, porodówek, zaliczyli dwie szkoły rodzenia.
– Poszukiwaliśmy miejsca, w którym moglibyśmy czuć się bezpiecznie. Wcześniej trafiliśmy do szkoły rodzenia, gdzie cotygodniowe zajęcia prowadziła inna położna, a co za tym idzie pozyskane informacje różniły się nieco od poprzednich. W końcu znaleźliśmy upragnione miejsce. Tam usłyszeliśmy, że kobieta nie musi uczyć się rodzić, ponieważ ona już to potrafi. Jest to najbardziej naturalna czynność – tłumaczy Jagoda.
Ostatecznie przyszli rodzice wybrali salę porodową w Lędzinach, która dziś już nie istnieje. Została zlikwidowana z powodu braku sali operacyjnej, a Malina była jednym z ostatnich dzieci, które przyszły tam na świat.
Początki są trudne
Jak to możliwe, aby takie maleństwo tak bardzo wpłynęło na życie dwojga ludzi? Tak bardzo że ci zmienili swoje priorytety, którymi dotychczas się kierowali? Jagoda i Szymon po latach „tułaczki” postanowili w końcu osiąść i stworzyć dom dla swojego dziecka. A przecież nie zawsze jest tak pięknie.
Po urodzeniu Maliny zaczęło się normalne i zwyczajne życie, które bynajmniej nie jest usłane różami. Większość z nas może coś na ten temat powiedzieć. Nieprzespane noce, ciągła troska o dziecko. To codzienność. Dlaczego więc o tym pisać skoro jest to tak bardzo przystępne? Może dlatego, że wielu z nas, w tym pędzie świata, zapomina o tym, że realizuje najważniejszy cel, do którego został powołany człowiek. Już samo bycie matką i ojcem mieści się w kategoriach heroizmu. Choćby w najmniejszej skali. Poświęcenie, miłość, aprobata – oto cechy, które przyświecają bohaterom.
– To miłość do dziecka. To ona daje siłę do działania. W jej perspektywie wszystkie inne rzeczy schodzą na dalszy plan – mówią zgodnie małżonkowie.
Nic dziwnego, że Jagoda i Szymon postanowili wziąć udział w akcji „Witaj życie”.
– Poród nie jest taki straszny, podobnie zresztą jak karmienie piersią. Przyjście dziecka nie jest karą za grzechy, lecz cudownym doświadczeniem, dlatego bierzemy udział w projekcie, aby promować szczęście, w którym uczestniczymy - tłumaczą.
Obywatelska grupa „Beskidy” oraz artystyczna formacja 3Fala postanowili zorganizować wystawę. Nietuzinkową, bo promującą narodziny siłami natury, świadome i odpowiedzialne rodzicielstwo, w sposób piękny i jasny.
– Chcemy pokazać, że życie jest piękne. Wystawa ma być pochwałą podstawowej i uniwersalnej wartości jaką jest życie. Do odbiorcy chcemy dotrzeć przez ludzkie historie. To one poprowadzą i udowodnią widzowi, że przesłanie jest prawdziwe – tłumaczy Dariusz Paczkowski z 3Fali. – Ostatnio mieliśmy okazję oglądać pokaz zdjęć, na których uwiecznione zostały maleńkie istnienia ludzkie, które siłą zostały wyrwane z bezpiecznego dla nich miejsca. Powiedzmy sobie szczerze zakrwawione części ciałek są bardzo drastyczne i w żaden sposób nie mówią: życie jest piękne, rodzicielstwo jest cudowne, a przecież tak być nie musi. Do odbiorcy można przemówić inaczej.
Prezentacja wystawy „Witaj życie” jest zaplanowana w przestrzeni publicznej (m.in. na głównych placach miast), będzie również dostępna na stronie internetowej www.3fala.art.pl. Teraz także i ty może opowiedzieć swoją historię i wziąć udział w projekcie.
– Szukamy ludzi, którzy obok portretów swoich dzieci lub całych rodzin, w kilku zdaniach opowiedzą historię narodzin, porodu i rodzicielstwa. Na wystawę można zgłaszać swoje zdjęcia lub wziąć udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej – tłumaczy Paczkowski.
Osoby chętne do udziału w projekcie mogą zgłaszać się do końca listopada, dzwoniąc pod numer telefonu 0691 314 234 bądź też pisząc na adres: 3fala@3fala.art.pl.
Czytane 1049 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>Czy beskidzkie służby komunalne dobrze radzą sobie z mroźnym atakiem zimy?
Od: 25.01.2010