ODCINEK 9, CZĘŚĆ II
Państwo Kaczmarek z Bielska-Białej to przeciętna polska rodzina – regularnie płacą rachunki, a oszczędności wydają na bieżące naprawy w domu. Nagle, szok – dociera do nich informacja o wzroście podatku od nieruchomości. Kolejna w ciągu ostatnich lat. – Skąd mamy wziąć na to pieniądze? To, co mamy, ledwie wystarcza nam na godziwe życie, a tu taka niespodzianka – mówią.
To już niemal rytuał. Alicja Kaczmarek raz w miesiącu zasiada przy stole, rozkłada wszystkie rachunki, po czym zastanawia się, który uiścić w pierwszej kolejności. Dokonuje wpłat bardzo regularnie. Emerytura jej i męża starcza zazwyczaj na wszystkie opłaty, czasami nawet coś zostaje. Oszczędności wydaje na dom – stary, o którym zwykle mówi się, że przechodzi w spadku z pokolenia na pokolenie oraz przylegający do niego ogród.
– Niczego więcej nam do szczęścia nie potrzeba. Mamy dom, o który dbamy. Uiszczamy regularnie opłaty, i jeszcze starczy na chleb. Jesteśmy uczciwymi ludźmi, którzy przez całe życie ciężko pracowali, aby zarobić na utrzymanie rodziny – opowiada pani Alicja.
Większy podatek
Nadszedł jednak moment, który wystawił cierpliwość Kaczmarków na ciężką próbę. To decyzja o wzroście podatku od nieruchomości. Kolejna w ciągu kilku lat.
– To był gwóźdź do trumny. Jak zobaczyłam rachunek, to wszystko we mnie zamarło. Skąd mam wziąć tak ogromną sumę? W tym roku mamy do zapłacenia 830 złotych, to 20 % więcej niż w roku ubiegłym. Czy to są jakieś żarty? – zapytuje Kaczmarek.
Na dowód tego pokazuje rachunki, które sięgają kilku lat wstecz. Wynika z nich jasno – podatek, który rodzina musiała opłacić w 1997 r. z 136 złotych wzrósł do 830 złotych w 2009 roku. Czyli, przez ostatnie 12 lat poszedł w górę o kilkaset procent!
– Ja tego nie rozumiem. Mogę płacić wyższe podatki, ale co mamy w zamian? Dziurawe drogi, rozsypujące się chodniki, i jeszcze na dokładkę budowę drogi nieopodal naszej posesji. Nie wspomnę nawet o tym, że wartość domu znacznie się przez to obniży – podkreśla pani Alicja.
Milcząca władza
Rodzina jest oburzona postawą władz miasta, które po raz kolejny zapomniały o mieszkańcach.
– Nikt nie przyszedł i nie zapytał nas o zdanie. Nikogo nie interesuje, czy nas na to stać, i czy będziemy w stanie zapłacić z naszych emerytur. My nic od nikogo nie chcemy, tylko uważamy, że jakiś szacunek nam się należy – mówią zgodnie. – Na dodatek dowiadujemy się, że są tacy, którzy zostali zwolnieni z podatku, aż na 10 lat. Tylko za to, że wyremontują elewację w swoim własnym budynku. Przecież to ich powinność i obowiązek! My też tynkowaliśmy, czy to oznacza, że zostaniemy zwolnieni z opłat?
Na podstawie rachunków państwa Kaczmarek wzrost podatku od nieruchomości wyglądał w ich przypadku następująco.
W 1997 roku – 136, 20
1998 roku – 184, 20
1999 roku – 196, 30
2000 roku – 220, 50
2001 roku – 246, 90
2002 roku – 271, 50
2003 roku – 292, 40
2004 roku – 403, 30
2005 roku – 503, 10
2006 roku – 599, 00
2007 roku – 637, 00
2008 roku – 696, 00
2009 roku – 830, 00
Czytane 2810 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>Liczba komentarzy: 3
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów.
Więcej >>
