Czas wolny & Konkursy
reklama

Erotyka po Bielsku MIC | 08.03.2009 (698)

Kres epoki PRL­-u wyznaczają nie tylko Okrągły Stół, wolne wybory czy eksplozja prywatnej przedsiębiorczości. To także zerwanie z purytańską obyczajowością starego reżimu. Kiedy jednak na przełomie lat 80. i 90. w Bielsku-Białej pojawiły się pierwsze sex shopy dla wielu z nas było to szokiem. A jak jest dzisiaj?

Pani Grażyna Ruszkowska należy do pionierów branży erotycznej w Bielsku-Białej. Wraz z mężem od dwudziestu lat prowadzi sex shop w centrum miasta, przy ul. Cechowej. Czysty przypadek zrządził, że zdecydowała się akurat na tę branżę. Po dziesięciu latach spędzonych na wychowywaniu dzieci postanowiła otworzyć własny biznes. To był świetny czas dla prywatnej inicjatywy. Mąż, który próbował wcześniej swoich sił w różnych zawodach, między innymi w budownictwie, wkrótce dołączył do żony. Od tego czasu prowadzą interes razem.

Pierwsze sex shopy III RP

Oboje świetnie pamiętają wieczór przed otwarciem sklepu. Wypakowywali i układali towar na półki unikając swoich spojrzeń. Prawdzie emocje pojawiły się nazajutrz.

– Rano otworzyłam sklep i czekałam na pierwszych klientów. Pamiętam tę niesamowitą adrenalinę, gdy przyszli pierwsi klienci – wspomina Grażyna Ruszkowska. – Zresztą przypuszczam, że oni mieli podobne odczucia. Dla nas wszystkich było to przecież coś nowego.

Państwo Ruszkowscy nie mieli żadnego doświadczenia w tej dziedzinie handlu. Wszystkiego trzeba się było uczyć od podstaw.

– Pod pewnymi względami było jednak łatwiej – ocenia Ruszkowska. – Asortyment był o wiele uboższy niż teraz, więc miałam czas żeby się z nim zaznajomić.

Trudno też było o najbardziej chodliwe artykuły, do których należała seksowna bielizna. Gdy w hurtowniach padało pytanie o czerwone, damskie majteczki, ekspedienci nie potrafili ukryć skrępowania. Z czasem Ruszkowska, dowiadywała się o tej specyficznej branży coraz więcej. Musiała też czasem rewidować swoje sądy, również na temat mężczyzn.

– Gdy rozpoczynałam pracę wydawało mi się, że mężczyzn interesują tylko piękne blondynki – mówi Ruszkowska. – Teraz już wiem, że tak nie jest. Panów interesuje kobieta, taka jaką jest. W każdym typie kobiecej urody można dostrzec piękno.

Początki egzystencji sex shopów w Polsce nie były łatwe. Nieraz na sklepowych fasadach „niewidzialna ręka” wypisywała obraźliwe hasła. W Bielsku-Białej do takich przypadków nie dochodziło. Ruszkowska pamięta jednak historię sklepu przy ul. Cmentarnej, który ze względu na presję środowiska musiał szybko zamknąć podwoje.

Mijały lata, sex shopy wtapiały się w miejski krajobraz i dzisiaj chyba już nikogo nie dziwią.

Zamiast „schabowego z kapustą”

Obecnie w mieście nad Białką działają cztery sklepy z artykułami erotycznymi. Ich właściciele dobrze się znają. Odwiedzają się i utrzymują ze sobą dobre stosunki.

– Nie jest to typowa branża handlowa, taka jak na przykład sprzedaż obuwia czy tekstyliów – wyjaśnia Ruszkowska. – W przypadku takiego sklepu jak mój najważniejsze jest, żeby wytworzyć dobrą atmosferę między sprzedawcą a klientem. Od tego bardzo dużo zależy. Klient musi się poczuć pewnie, musi mieć zaufanie do sprzedawcy.

Wydawać by się mogło, że w dobie upowszechnienia sprzedaży wysyłkowej i łatwego dostępu do treści erotycznych w internecie, „tradycyjne” sex shopy dotknie kryzys. Nic podobnego. Internet, owszem, odebrał część klientów, innych jednak przyciągnął. Bo dzisiaj w sex shopach najlepiej się sprzedaje nie „poważna” erotyka (oczywiście ta też ma swoich amatorów), tylko wszelkiego rodzaju gadżety. Są one chętnie kupowane jako fikuśne prezenty na osiemnastki czy wieczory panieńskie.

Powodzeniem cieszą się też afrodyzjaki i różne akcesoria, które umilają parom chwile spędzane razem. Klientela rekrutuje się z wszystkich grup wiekowych.

– Bardzo sympatyczne są sytuacje, gdy przychodzą do mnie małżeństwa z kilkudziesięcioletnim stażem. Zaczynamy rozmawiać i okazuje się, że chcą po prostu coś w swoim życiu urozmaicić – opowiada Ruszkowska, właścicielka sklepu z artykułami erotycznymi. – Ich dzieci rozjechały się po świecie i mogą teraz poświęcić więcej czasu samym sobie. Szukają więc czegoś nowego, mając świadomość, że jest to ważna sfera ich życia, która ich mocno ze sobą wiąże. To jest tak samo jak z kulinariami. Są osoby, które pozostaną przy tradycyjnym „schabowym z kapustą”, są jednak i inne, które starają się ustrzec rutyny – dodaje Grażyna Ruszkowska.

Zmienia się mentalność

Najbardziej bezpruderyjni są mieszkańcy dużych, polskich aglomeracji. W Warszawie, Krakowie czy Katowicach klienci robiący zakupy w sex shopach zachowują się całkowicie swobodnie, bez cienia zawstydzenia. Te miasta zapewniają duże poczucie anonimowości. Wyraźne zmiany zachodzą jednak także w postawach osób żyjących w mniejszych ośrodkach, takich jak Bielsko-Biała. Dotyczy to w szczególności ludzi młodych.

– Dla nich sprawy erotyki są już zupełnie naturalne – charakteryzuje dzisiejszą młodzież Grażyna Ruszkowska. – Ale już u pokolenia pięćdziesięciolatków i osób starszych widać inne nastawienie. Podchodzą one do sfery seksualności bardziej nieśmiało. Sama należę do tego pokolenia i doskonale to rozumiem. Byliśmy przecież zupełnie inaczej wychowywani. Były wprawdzie wyjątki, ale na ogół tematyka seksu stanowiła pewnego rodzaju tabu.

Ruszkowscy nie mają wątpliwości, że zmiany kulturowe, które się obecnie dokonują mają charakter nieodwracalny.

– Ludzie są coraz bardziej otwarci – uważa Ruszkowska. – Chcą i nie wstydzą się czerpać radości z tej sfery swojego życia. Tych zmian w mentalności nie da się już zahamować.
 

Czytane 5138 razy

Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl

Drukuj >>

<< Wstecz